niedziela, 20 czerwca 2010

92. St. Tropez.

W końcu zaczęłam niedzielne podróżowanie. Co prawda na początek niedaleko, tylko 18 km do Saint Tropez, ale i tak jestem bardzo zadowolona. W dodatku mam plan na kolejne podróże plus przewodnika i nauczyciela francuskiego w osobie kuzyna Julii- Sony. Razem z Cassy towarzyszył nam w dzisiejszej popołudniowej wyprawie. Pogoda niedzielna, tradycyjnie nieidelna, ale w większości słoneczna, tylko czasami pochmurna i deszczowa. Oczywiście relacja fotograficzna ukaże wszystko. Nadal rozmyślam nad tym dlaczego bogaci ludzie wybrali takie miejsce na swój wakacyjny kurort...
Anegdotka przyrodnicza. Klimat śródziemnomorski ma znacznie różnorodną faunę i florę. Przepiękne rośliny, drzewa, kwiaty. Ale jest również bogaty w owady. Może nie tak bardzo bogaty w komary jak klimat umiarkowany przejściowy (jak w Polsce), ale ma dużo innych osobników. Miałam już z nimi kilka przygód.  Po pierwsze w łazience. Ślimaki w futrynie. Dowiedziałam się, że tam są kiedy zamykałam drzwi i... niestety zniszczyłam ich skorupkowe mieszkanka... Oraz pewnego dnia, kiedy spieszyłam się po małą do przedszkola szybko zakładałam sandały i... ała! coś kłuje! To był motyl. Niestety w drugiej fazie rozwoju, czyli gąsienica. Teraz zawsze najpierw oglądam dokładnie sandały zanim je założę i zanim zamknę drzwi sprawdzę, czy nie ma tam żadnych osobników. 
Powracając do St. Tropez, nie spotkałam tam żadnego żandarma. Może następnym razem, kiedy pojedziemy tam rano na piknik pod cytadelą, spotkamy go po drodze. Kolejna wyprawa szykuje się do Cannes. Sony mówił, że droga wcale nie jest taka długa. 

















Tu wrócimy za tydzień.

Widok z Cytadeli.




1 komentarz:

  1. chlopak ma cudowne wlosy <33 zakochalam sie. na zdj numer 8 cudowne niebo i zdjecie numer 2 to zwyciezca :)

    OdpowiedzUsuń