Obserwujemy i zarazem sami przeżywamy syndrom przedmaturalny. Że tak mało czasu już zostało, że coraz mniej wiem. Tyle można by się jeszcze nauczyć, gdyby tak matura była za dwa miesiące. Nie, nie.. Dobrze, że to koniec. Im szybciej napiszemy tym lepiej. A rok szkolny kończę jak zwykle z poczuciem niesprawiedliwości na świecie. I to z jakim przedmiotem?! Z religią... Bo to nic, że się starasz, ramy liczbowe są niezmienne. Zabrakło 0,2% Dobrze, że nie mniej... Taki już mi zawsze towarzyszy przerost ambicji nad możliwościami. Ale to chyba dobrze, bo może kiedyś dojdę do czegoś wielkiego i satysfakcjonującego również dla mnie.
Dzisiaj pani od polskiego zadedykowała wiersz Mirona Białoszewskiego wszystkim owładniętym syndromem przedmaturalnym:
jestem sobie
jestem głupi
co mam robić
a co mam robić
jak nie wiedzieć
a co ja wiem
co ja jestem
wiem że jestem
taki jak jestem
może niegłupi
ale to może tylko dlatego że wiem
że każdy dla siebie jest najważniejszy
bo jak się na siebie nie godzi
to i tak taki jest się jaki jest
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz