sobota, 18 czerwca 2011

le jour triste.

Bez jakiegokolwiek pancerza obronnego. Zupełnie nie byłam na to przygotowana. Nawet się nie broniłam. Udało mi się wytrzymać kilka minut po usłyszeniu wiadomości. A później rzeka wspomnień wystąpiła ze swoich brzegów. Jeżeli przyjdzie kiedyś śmierć, tak niespodziewanie jak ta wiadomość, to nie będzie już czego zbierać. 
Jak się pozbierać i dalej realizować plan naukowy. Może praca przyniesie ukojenie. Ale jak pracować, myśleć kreatywnie, kreować, kiedy ciągle myśli zbaczają z torów. 

Ne pleure pas petite fille avec le violon.

5 komentarzy:

  1. j'espere que c'est pas grave! et que tout va bien. J'aime Tiersen!

    OdpowiedzUsuń
  2. isubisou: byłam dzisiaj na koncercie Tiersena i mimo iż wiedziałam, że gra różną muzykę, to przeżyłam szok, że kompozytor, który gra mi do poduszki potrafi tak łupać :) ale uratował swój wizerunek w moich oczach motywem z Amelii w ostatniej piosence, więc dalej go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Motyw z Amelii (notabene mój ukochany film!) jest absolutnie fenomenalny. Gdzie byłaś na jego koncercie?

    OdpowiedzUsuń
  4. U siebie we Wrocławiu.
    ja też jestem pod wpływem Amelii :)

    OdpowiedzUsuń