czwartek, 16 czerwca 2011

atte.

Napisałam utwór. 
Pewnego dnia poczułam je w sobie. Łaskotały mnie od koniuszków palców po zakręcony włos na głowie. Nie mogłam ich dłużej trzymać pod zamkniętymi powiekami. Delikatnie je uchyliłam i już ich tam nie było. Rozgościły się wygodnie na czystej pięciolinii.Wpasowały się w rytm mojego życia.

Perfumy przemówiły. Indeks wzbogacił się o ponadprzeciętne oceny. To był udany dzień. Jednak padam na twarz. Już trzeci raz w tym tygodniu moja noc zaczyna się wtedy, kiedy wstaje dzień. O znowu czwarta, znowu świta. Żegnam. 

1 komentarz:

  1. Oj, coś wiem o tym kładzeniu się o "czwartej nad ranem" mimo, że mnie sesja nie ściga... Aaa, pisałaś, że masz wolne w sierpniu, jakie plany??
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń