czwartek, 25 listopada 2010

(nie)odpowiedzialność.

To smutne, że często nie bierzemy odpowiedzialności za to co mówimy. A przecież my również jesteśmy odpowiedzialni za to jakie uczucia budzimy w innych. Przykład? Samotna dziewczyna, potrzebująca ciepła, bliskości, odrobiny czułości zostaje zaczepiona przez chłopaka, który bardzo  ją denerwuje przez zaczepne docinki, dziwne komentarze. Olewa chłopaka. Pewnego dnia schodzi po schodach i mija go obojętnie, a on ją woła: "- zgubiłaś coś!", odwraca się, rozgląda i mówi: "- co takiego?", a on na to: "- uśmiech!". Tandetny podryw, ale momentalnie wywołuje uśmiech na twarzy. Niepoważne! Zaczyna o nim myśleć, w końcu po coś zwrócił jej uwagę. W sumie nie jest wcale taki zły. A jakie ma oczy! Można w nich utonąć. Wychodzą wieczorem na spacer i chłopak zaczyna nawet poważnie rozmawiać. Pokazuje się z drugiej strony. Już nie dusza towarzystwa, najgłośniejszy i najbardziej intrygujący, ale spokojny, owszem zabawny, ale rzeczowy. Co z tego, że opowiada jej o swoim życiu, wymieniają się doświadczeniami i poglądami na różne tematy. I co z tego, skoro się rozjeżdżają i ledwo istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że się kiedyś spotkają. Z jednej strony ok, fajne doświadczenie, kolejna ciekawa osoba spotkana w życiu, ale ta nadzieja, która zaczęła wzrastać w sercu tej dziewczyny, zwiędnie i doprowadzi do jeszcze większej nieufności. 
Następnie rozmawia z grupą nowych znajomych. Kolega obok przynosi pierniczki. Dla siebie i dla niej. Podaje jej serce. Po co serce? Nie było innych kształtów? Po co serce, skoro ledwo się znają. Może nie przywiązał uwagi do kształtu. Po co...
Inny przykład. "- W czwartek jest kurs tańca, przyjdziesz?",  "- Nie wiem, a dlaczego pytasz?",  "- A tak pytam, bo ja się wybieram..." W sumie chętnie by poszła, gdyby naprawdę chciał, żeby poszła i naprawdę by ją zaprosił.
Kolejny. "- Wybierasz się z NAMI na imprezę andrzejkową o tej i o tej?" Chętnie by się z NIM wybrała, gdyby był bardziej odważny i nie udawał, że się nią nie interesuje. 
Oczywiście skąd chłopak może wiedzieć, że ma do czynienia z tak złamanym sercem, które potrzebuje mocnego balsamu łączącego wszystkie jego kawałki. Idąc za pewnym sloganem mającym na celu wyprowadzić panów z niewiedzy: "Tak, lubię komplementy, lubię dostawać kwiaty i chcę żebyś się domyślał", chodzi o większą pewność siebie, większe zdecydowanie lub odpuszczenie. Wiadomo nie każda znajomość powinna się skończyć przed ołtarzem, ale warto uwzględnić to, że w tym wieku niektóre dziewczyny o tym myślą. Kolejna rzecz. Czasami może nas trafić piorun. Spotkamy w tramwaju dawnego znajomego. O, wyprzystojniał i w sumie nieźle się z nim rozmawia. Później jeszcze raz i jeszcze. Wszystko przez przypadek. A ten przypadek dla dziewczyny jest jak przeznaczenie. Tylko czeka na: "- A może umówimy się w innym miejscu?". I po tej myśli już się nie spotykają przypadkowo w tramwaju.
Ta nadzieja zabija. Wznosi na chwilę serce ku górze, a później z jeszcze większym hukiem je wypuszcza. Spada i znów kruszy się na kawałki. Jest zbyt naiwna. Może głupia. Ale cholernie samotna. Może tak ma być. Ale jedno jest pewne. Nie można być tak nieodpowiedzialnym.

2 komentarze:

  1. Raczej chodzi o to, że oni boją się zostac odrzuceni, wypuszczają taką małą sondę, żeby wybadać czy mają jakąś szansę, żeby się nie zbłaźnić... żebyś nie odebrała tego zachowania jako obraźliwego, nie wiedzą na ile sobie mogą pozwolić..
    pozdrawiam:)
    http://tabletka-na-uspokojenie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń