Zgłosiłam się do rodziny polsko-francuskiej z 6-letnią dziewczynką. Opieka popołudniami i wieczorami, czasami również weekendy. Dobrze, żeby niania mówiła po francusku. I bach! Odpisali mi! Rozmawiałam z nimi przez telefon i jutro (w sobotę) mam się stawić na pierwsze spotkanie i pierwszą już opiekę nad dziewczynką. Dziwne. Mogliśmy się wcześniej spotkać, żeby wszystko omówić. Ludzie są odważni. Moja mama już panikuje, że co to za ludzie, ona by nie wpuściła obcego człowieka do pilnowania dziecka, nie rozmawiając z nim wcześniej itd. No jasne, a jak pójdę na rozmowę kwalifikacyjną do restauracji to też się pewnie okaże, że to jest dom publiczny, bo szukałam pracy przez internet. Oczywiście trzeba być ostrożnym, ale z głową. Sama też mam dużo obaw. Co prawda znacznie mniej niż przed wyjazdem do Francji, ale jednak. Czy mnie polubi, czy oni będą w porządku. Czy będą wymagali lepszego francuskiego, czy znajdę kontakt z tą dziewczynką. O której idzie spać i czy w ogóle będzie chciała zasnąć. (Czy będzie mnie gryźć... nie nie, myślę, że to już nie ten wiek). Już jutro znajdę odpowiedź na część z tych pytań. Trzymajcie kciuki!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz