poniedziałek, 8 listopada 2010

do pracy by się...

Ostatnio grupa strasznie narzekała na to, że zadawane teksty do zrealizowania w naszej mini-redakcji są takie bezbarwne, bo nie mamy określonego tematu i zmienia się co tydzień tylko coraz większa ilość znaków do użycia. Dlatego w tym tygodniu została zaspokojona nasza chęć podjęcia się materiału nieco poważniejszego i dostaliśmy zadanie: napisanie tekstu informacyjnego z obchodów Święta Niepodległości w naszej miejscowości. No bomba! To nic, że wyjeżdżam w środę wieczorem i nie będzie mnie do niedzieli. Bez komputera i internetu. I nie zapowiada się, żebym uczestniczyła w jakichkolwiek uroczystościach. A deadline jest do piątku w południe. Cóż. Niewykonalne będzie musiało być znowu wykonalne. Kontakty idą w ruch i tak czy siak napiszę.
Pochłodniało. Zrobiło się wilgotno. Padają nam na włosy i płaszcze srebrne perełki. Dobrze, że można znaleźć w okolicy odrobinę ciepła. Spotkałam się dzisiaj z koleżanką ze studiów. Od razu zwróciła moją uwagę- była wyższa ode mnie. Oprócz tego mieszkamy obok siebie i jeździmy razem tramwajem. Spotkałyśmy się na chwile w klimatycznej czekoladziarni. Kasia miała mi opowiedzieć o rozmowach kwalifikacyjnych, cv, listach motywacyjny itd. Dawno nie spotkałam takiej osoby, z którą mogłam pływać na wszystkie możliwe tematy. Niezależnie od tego, że tydzień mi się dziwnie skrócił pozytywnie na to patrzę. Myślę, że jeszcze niejedno przegadane popołudnie przed nami. 
Przejęłam dowództwo nad klubem filmowym. Praktykant-zagajacz na swojej pozycji. Będzie ciekawie. Szukam pracy. Z nianią raczej nic nie wypali, dlatego rozglądam się za kawiarnią, kinem, restauracją. Udało mi się dołączyć na zajęcia z francuskiego organizowane przez ludzi z uczelni. Chyba jednak to jest mój język, nie angielski. Myślę o przyszłych wakacjach, myślę o pracy. Widziałam ofertę (tylko WIDZIAŁAM!) au pair w Dubaju. Haha! Miałam niezły ubaw jak opowiadałam o tym rodzicom i widziałam ich wielkie oczy. Czy ja muszę powtarzać, że tylko zaglądnęłam tam z ciekawości i nie myślałam o tym poważnie? Ale tak serio, to nie wiem jak popatrzą na mój ewentualnie ponowny wyjazd za granicę. Tym razem samodzielny. Zresztą nie wiem co będzie. Do wakacji jeszcze bardzo daleko.
Mała Potomka już nie jest taka mała. Uwielbiam jej naukę mówienia. Rozmawiam z nią czasami przez telefon. Mogę sobie wyobrazić jakie robi wielkie oczy, kiedy mnie słyszy i kiedy macha rączką kiedy mówi mi "papa". I kiedy daje buziaka, kiedy mówi "kocha". Słodka jest!
Czekają mnie bardzo intensywne dni pracy, a później odizolowania się od spraw przyziemnych. Dlatego zbieram siły, żeby przetrwać wszystkie wyzwania. 

autoportrety majowe.
Posłuchaj, jak mi prędko bije twoje serce. Szymborska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz