poniedziałek, 11 października 2010

Poznawane.

Życie studenckie dopadło mnie chyba na dobre. Przynajmniej to dziennikarskie. Mam już za sobą pierwsze starcie się twarzą w twarz z nową uczelnią, wykładowcami i studentami. Psychologowie z mojej uczelni już chyba robili kiedyś badania jak wyglądają zachowania ludzkie w sytuacjach, kiedy całkiem obce sobie osoby znajdują się w jednym pomieszczeniu, czekają na to samo wydarzenie, są w podobnym wieku, ale z różnych środowisk, jednak wszyscy na tym samym kierunku. Wszechobecna dzikość. Nieśmiałe spojrzenia, nerwowe uśmieszki. Na szczęście to już za nami. Odbyły się już pierwsze integracje wydziałowe. Aczkolwiek za tydzień czeka na nas wielka integracja otrzęsinowa, organizowana przez nasz Samorząd. 
Dziennikarstwo okazało się trafnym wyborem. Ciekawe ćwiczenia dotyczące typowo warsztatu dziennikarskiego i pr. Te intelektualne tj. filozofia trochę mniej. Dostaliśmy pierwsze zamówienie na trzy krótkie teksty informacyjne do piątku do 12.00. Czyli w praktyce do czwartku wieczorem. Dostaliśmy "nakaz" interesowania się wszystkim i wszędzie. Skoro mamy wolne popołudnia (z wyjątkiem przepełnionego wtorku i długaśnego od czasu do czasu piątku) możemy się poświęcić na wszelkiego rodzaju działalności. Bardzo konkretny prof. Igor nie sprecyzował na co. Na wszystko co nam wpadnie w oczy. Nawet na spotkania grupy buddystów, ceremonię otwarcia mostu, czy warsztaty rolnicze. Nigdy nie wiadomo co nam się może przydać w redakcji, za kilka lat, kiedy będziemy już prawdziwymi dziennikarzami. I najważniejsze. Uświadomił nam, że w tym zawodzie nie można być artystą. To ma być konkret, ważna informacja, rzetelnie podana, dobrze złożona i tyle. Za kilka minut już jest niewiele warta. Tutaj nie ma miejsca na przewracanie świata do góry nogami. "Jeżeli myślicie, że wasz tekst wstrząśnie całym społeczeństwem to jesteście w błędzie." Jak to jest? Zobaczymy w praktyce. Zawsze zostaje mi fotografia, w której nawet jak mam zrealizować fotorelację na zamówienie, można poszaleć artystycznie. Póki co odkładam plany niańczenia dzieci popołudniami (właściwie to tylko jedna mama odpowiedziała na moje ogłoszenie), a zastąpię je praktyką w redakcji portalu studenckiego, DA, uczestniczeniem w w/w spotkaniach, warsztatach, wykładach itd. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz