Czuję się tak jakbym stała na skrzyżowaniu wielopoziomowym i trzymała mapę do góry nogami. Optycznie posuwam się do przodu, ale tak naprawdę... cofam się. Jestem święcie przekonana, że wiem którędy prowadzi wyznaczona droga, ale idę w wręcz odwrotnym kierunku. To złudzenie. Wcale nie czuję się pewnie. Idę z podniesioną głową, ale w połowie drogi coś mnie zaczyna niepokoić. Co jest? Trzymam się zasad, znaków, a jednak błądzę. Co z tym GPSem? Najgorsza jest w tym wszystkim też niemoc. Zapytać kogoś o drogę, czy uda mi się z kimś porozumieć? Przecież pozornie właśnie w tym kierunku zmierzam. Zawrócić też nie można, a zatrzymanie spowoduje poddanie się. Co robić. Iść drobnymi kroczkami, żeby nie spaść w przepaść, czy nie zwalniać kroku i nie zwracać uwagi na złe przeczucia? Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, bo w gruncie rzeczy wiem, gdzie szukać odpowiedzi. Ale nie szukam tam.
***
Jest układanka. Składanie jej dzieli się na etapy. Kilka jest już skończonych, ale wypełnienie wciąż świeci pustkami. Brakuje tych części. Bardzo brakuje. Dlaczego nie były dołączone do "zestawu"? Dlaczego te wskazówki są takie niejasne, gdzie szukać tych części lub gdzie na nie czekać.
***
***
Jest układanka. Składanie jej dzieli się na etapy. Kilka jest już skończonych, ale wypełnienie wciąż świeci pustkami. Brakuje tych części. Bardzo brakuje. Dlaczego nie były dołączone do "zestawu"? Dlaczego te wskazówki są takie niejasne, gdzie szukać tych części lub gdzie na nie czekać.
***
Miłości! A ciebie gdzie szukać? Gdzie na ciebie czekać?
*
Błogosławiony czas, gdy jeszcze mogliśmy zliczyć swój wiek na palcach.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz