sobota, 29 maja 2010

77. Kryzys

Wiedziałam, że przyjdzie, ale nie wiedziałam kiedy i jak będzie wyglądał. To bylo straszne. Mogłabym w jednj chwili spakować wszystkie swoje rzeczy i zrobić odwrót. Zaczynałam obmyślać plan co im powiem i co zrobię, czy wrócę z rodzicami, czy znajdę inną rodzine (bo słyszałam już, że ktoś tutaj szuka au pair). Ale dlaczego takie myśli? Niestety emocje wzięły górę. Wszystkie fochy i "porażki" Julii wzięłam na siebie. to skomplikowane. Dzisiaj było dużo nowych osób dla mnie, przyszło kilku ogrodników niewiele starszch ode mnie (Marije pyta się, czy mam chłopaka. uśmiecham się i mówię, żeby się nie martwiła, żaden z nich i się nie podobał, ale byli bardzo mili i co mnie zaskoczyło, przychodzi pierwszy ogrodnik i oczywiście francuskie przywitanie całusy w policzki), później przyszła kuzynka Julii- Casie (16 l.) z rocznym Pablo, opiekuje się nim w soboty. Jejuu jaki aniołek. Jakby tylko się dało chciałabym się zamienić na dzieci. Mogłabym nawet jeszcze coś dodać, żeby opiekować się takim wdzięcznym dzieciaczkiem. I oczywiście ogrodnicy byli bardziej atrakcyjni od Aka-ty z Polski. Głupio mi było i czułam straszną niemoc, co oczywiście nie powoduje pozytywnych uczuć. Po południu miałam Julie dla siebie, bo Jorge miał mecz tenisa i pojechali razem z Marije na całe popołudnie. Wzięłam rower, plecak, potrzebne rzeczy, Julia w foteliku i alle a la plage! Czasami było fajnie i miałam ją pod kontrolą, ale większość czasu to niestety była walka z wiatrakami. Morze dzisiaj było całkiem ciepłe, niestety nie udało się popływać. Później, żeby szybciej minął czas pojechliśmy na plac zabaw. Wieczorem już było lepiej. Już stwierdzam, że mogę jeszcze zostać. Jutro pierwszy dzień-off. Uff.

1 komentarz:

  1. Wiesz, co ja przezywalam rzez pierwsze dni? Mdlosci, wymioty prawie ze, biegunki i bole brzucha takie, ze na widok jedzenia mi sie cofalo!! Wszystko ze stresu. Stresu, o co? Juz teraz wiem, ze o nic! To tylko moja mama mnie tak potrafi nastawic, zebym wracala! A teraz jest cudownie, czuje sie jak w domu i zastanawiam sie, czy to nie za dobrze.... Ja mam 4 dziewczynki, takze trudno mi powiedziec, czy sie dogaduje z 2latka, troche jej nie rozumiem i czasem placze jak woli tv od spaceru, ale musze ja jakos przekupic, pozniej jest taka 4 latka strasznie kaprysna i obrazalska, ale ja ignoruje jak cos, 13mc bobas spoko, ciagle placze o jej zabki wychodza i 5letnia Sarah spokojna i modnisia.

    Trzymam za Ciebie kciuki! Nie poddawaj sie! Ja tez chcialam jechac do domu, ale jak masz wolne, to przejdz sie, zrob cos dla siebie i na pewno zmienisz zdanie :)

    OdpowiedzUsuń