czwartek, 19 maja 2011

(nie)rozumiem.

Wychodzę wcześniej ze szkolenia. Jestem naładowana kreatywnością. Chcę kontaktować się z mediami, zorganizować eventy, projektować grafikę. Ale jadę do pracy. Do zabawy, właściwie. Nie rozwijam się. Tkwię w miejscu. Pozyskuję środki. Ale w ciągu dnia tracę sens, motywację. Chcę to skończyć. Ile można niańczyć dzieci?
Kończę pracę punktualnie o 20. Powietrze tak słodko pachnie bzem. Cieszę się wolnością. 
Nie rozumiem siebie.

2 komentarze:

  1. myślałam dziś o Tobie w sumie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że chociaż bez nadal pachnie! Co do dzieci - można na nich rozwijać swoją kreatywność! I korzystać z ich wyobraźni :) Choć czasem potrafią też podciąć skrzydła.
    Też zajmuję się czasem wieczorami dziećmi, i oczywiście to zajęcie przejściowe, ale uważam, że w pewnym sensie (i do pewnego momentu!) może też rozwijać. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń