Powiem szczerze, że odkąd wróciłam do Polski nie mam czasu na ogarnięcie wszystkich zdjęć i wspomnień. W niedzielę znowu ruszam dalej, a Nicea i Monaco dalej jeszcze siedzą w obrazach "w szufladzie". Co prawda krzyczą i dobijają się drzwiami i oknami, ale jeszcze muszą trochę wytrzymać. Sama jeszcze nie miałam czasu spokojnie usiąść i pooglądać zdjęć i wyobrazić sobie, że stoję pomiędzy tymi kolorowymi uliczkami, oddycham tym śródziemnomorskim powietrzem i kąpię się w turkusowo-błękitnym morzu. W zamian za to moja Julka biega po trawie w ogrodzie i zrywa maliny. Temperatura jest już conajmniej o 10 stopni niższa. W dodatku jestem już w końcu studentką dziennikarstwa i nie stoję nadal nad przepaścią. Obiecuję, że wrócę do opowieści o pożegnaniu z Francją, a tymczasem zostawiam zdjęcie z porannej sesji nad magicznym stawem z dwiema wróżkami, które te zdjęcia zaczarowały.

Więcej w mojej galerii (aagatha.deviantart.com)

Studentka dziennikarstwa gratuluje drugiej studentce tegoż kierunku ;D A gdzie? Kraków czy Wrocław?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam;)
ładnie się zapowiadało... Skończyło się jak zwykle... Szkoda, że nie publikujesz nowych notek..
OdpowiedzUsuń