Ale trafiła mi się fajna praca! Dzieci są kochane, a ich rodzice bardzo w porządku! W tamtym tygodniu byliśmy sami z babcią, drugą nianią i jej córeczką. Dzięki temu mogliśmy się lepiej do siebie zbliżyć, chociaż odnoszę wrażenie, że od początku dzieci mi ufają. Aż chce się pracować. Zresztą co to za praca! Wychodzimy na spacery do parku. Wczoraj byłam sama z małym. Rączka od wózka podobna jak w wózku małej złośnicy z Francji. Ale za to w wózku aniołek. Uwielbiam park Szczytnicki. Naprawdę biegają w nim wiewiórki! Spotkaliśmy wczoraj jedną. Była kilka kroków od nas. Popatrzyła na nas i pobiegła na drzewo.
Ostatnio zadzwoniła pół francuska rodzina. Ha! Przypomnieli sobie o mnie po 3 miesiącach. Praca dla nich jest dorywcza. Aż zbyt dosłownie. Ale raz ja nie mogłam, a drugim razem zrezygnowali z wieczornego wyjścia. Planują coś na ten weekend, ale mówiłam im, że wyjeżdżam, więc może nie zadzwonią.
Na uczelni spokojnie. Dlatego mogę sobie teraz pozwolić na wyjazd. W końcu odkładane ferie. Na drzewach pączki się już rozwijają, a ja jadę jeszcze w taką zimę. Za to słońca nie będzie nam tam brakować.
Witaj ponownie, Francjo!
Gdzieś pomiędzy tu i teraz, a tym co się wydarzy...