sobota, 18 grudnia 2010

grudniowo.

Ten czas mknie jak szalony. Od kiedy angażuję się w jeszcze większą ilość spraw już tracę poczucie kiedy kończy się jeden tydzień, a zaczyna drugi. Z dziennikarskich osiągnięć mam za sobą dosyć kontrowersyjny komentarz. W poniedziałek okaże się co o nim sądzi wykładowca. Do poniedziałku możemy jeszcze zmienić wybór specjalności, którą będziemy realizować od II semestru. Wybrałam public relations& corporate identity (pr&ci). Chociaż nie jestem pewna na sto procent, że to odpowiednia droga. Co prawda zajęcia z komunikacji mnie zachwycają, tak samo pasjonuje mnie grafika. Mój hybrydowy fotomontaż został doceniony i wyróżniony, chociaż wiem, że nie jest idealny. W tym tygodniu zaliczeniowe kolokwium z kultury języka. Jakoś się nie boję. 
Ostatnio ludzie z project design zorganizowali ciekawą akcję budowania domków z pierników. Studenci vs. wykładowcy. Oczywiście wcześniej nam oznajmili, że ich projekt wygra, ale i tak mieliśmy mnóstwo dobrej zabawy. To nie były tylko pierniki. Wafle, herbatniki, wszelkiego rodzaju kremy czekoladowe, miód, lukier (zaprawy murarskie) . Pyszna zabawa, ale też ćwiczenie w projektowaniu komunikacji, zarządzaniu zadaniami. 
Zimowe wieczory umila zeszłoroczna, zimowa płyta Stinga. Co ten facet robi z duszą, kiedy patrzę przez okno na spadające płatki śniegu i grzeję się pod ciepłym kocem...

Życzę ci pokoju... -A ja tobie całego mieszkania! (życzenia dwóch studentów z DA :)
Świąteczna Mała Potomka
Wigilia w Moście



Nadszedł czas bawienia się lalkami (nawet tymi 19-letnimi lalkami siostry)
a to hybryda na zaliczenie